Uwaga
  • Nie wybrano kategorii lub kategoria nie zawiera żadnej zawartości

MUŚNIĘCI SKRZYDŁEM ANIOŁA

BIESZCZADY 14.10 2

  Zauroczeni Bieszczadami, bo jak inaczej określić takie wrażenia, wróciliśmy z sobotniej wyprawy (14.10.). Trzydziestoosobowa ekipa rządna przygód wyruszyła na bieszczadzki trakt. Zróżnicowani wiekowo, bo od piątej klasy szkoły podstawowej, przez gimnazjum, szkoły średnie, studentów, aż do ojców i matek, ale zjednoczeni wytyczonym celem - Połonina Wetlińska. Organizatorem był parafiany oddział Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży "Pod Dzidą". Wyprawa nie odbyłaby się jednak bez wsparcia ze strony Rady Osiedla Mieszka I, za co należą się szczególne podziękowania, oraz Parafii św.  Michała Archanioła. Dlaczego Połonina Wetlińska? Trudno znaleźć lepsze miejsca w Bieszczadach, niż właśnie połoniny, by nacieszyć oczy kolorową grą lasów i traw. Pierwsze przymrozki wyzwoliły ten niezwykły i krótkotrwały krajobraz, tak charakterystyczny dla tych gór. Wielość barw nasyconych jesiennnym słońcem i lekki wiatr falujący trawami hipnotyzuje każdego, komu uda się wybrać w tym czasie w to miejsce. Wykwalifikowany przewodnik i zarazem legenda rzeszowskiego PTTK pan Zygmunt Solarski (znany w kręgach turystycznych jako Pigmej) przewodził całej grupie śmiałków. Nie oszczędzał tempa i nie wybierał najprostszych szlaków. Kto przeszedł z nim choć kawałek bieszczadzkiej drogi, na pewno znalazł w nim pasjonata gór i sam złapał turystycznego bakcyla. A może to jednak ktoś inny sprawia, że Bieszczady, mimo swej tajemniczości i dzikości, stają się nam po bratersku bliskie? "Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie, gdy skrzydłem cię musną, już jesteś ich bratem" (A. Ziemianin)!

ks. Piotr
BIESZCZADY 14.10 1

pasek3